Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

May 21 2012

Julia Holter - Ekstasis (2012)

1917_72a4_97
Po pierwszym kawałku stwierdziłam, że jest nieźle. Po czwartym kawałku myślałam, że dopiero drugi się skończył. Tak, ta płyta jest tak bardzo monotonna. Nie jest zła. Wystarczy posłuchać In The Same Room, to jest dobry kawałek. Problem w tym, że one wszystkie są In The Same Tone.

Annabel de Tosca

May 17 2012

Memoryhouse - The Slideshow Effect (2012)

2033_5149_97
Epka tegoż zespołu dwa lata temu namieszała trochę w wówczas nieco odchodzącej już czilłejwowej modzie. Dwa lata czekaliśmy niecierpliwie na długogrający debiut Memoryhouse i w końcu nadszedł. Również jest to album wyróżniający się, ale niestety negatywnie. Po specyficznym, ociekającym nostalgią klimacie z The Years nie ma ani śladu, dostaliśmy do bólu przeciętne pioseneczki utrzymane w do bólu przeciętnej dream popowej stylistyce. Nie byłoby najgorzej gdyby kawałki prezentowały przyzwoity poziom, ale jak już napisałem, są po prostu zwyczajne. Nie mają w sobie nic interesującego, nic specjalnego. Do posłuchania i zapomnienia. Kandydat do tytułu rozczarowania roku.
Reposted byheima heima

May 15 2012

Beach House - Bloom (2012)

4552_c3b1_97
Wydanym dwa lata temu bardzo udanym Teen Dream państwo z Beach House postawili sobie wysoką poprzeczkę. Wydawało się, że nowa płyta nie ma prawa dorównać poprzedniczce, ale jak się okazuje, jednak można. Jest ciut różnorodniej, a przy tym zespół nie utracił nic ze swojego charakterystycznego uroku którym podbił serca słuchaczy. Ciągle raczeni jesteśmy tym niesamowicie urokliwym brzmieniem, utwory są ładne i nie ma wśród nich wypełniaczy, wszystko gra tak jak powinno a nawet lepiej. Nic tylko czekać na koncert na tegorocznej edycji TNM.
Reposted byheima heima

May 14 2012

Chromatics - Kill for Love (2012)

8513_a5f4_97
Są albumy, w których każdy utwór może sobie istnieć bez innych, można zmieniać kolejność, można cokolwiek.

Są też jednak albumy, które, aby odczuć, trzeba potraktować jako jedną całość. Kill for Love jest właśnie takim przypadkiem. Poszczególne utwory różnią się oczywiście od siebie, chwilami nawet znacznie, jednak wszystkie łączy powracający rytm, powolny i niepokojący.

Na koniec ostrzeżenie: album silnie uzależniający.

Annabel de Tosca
Reposted byhellosweetie hellosweetie

May 11 2012

Andrew Bird - Break It Yourself (2012)

2916_5a57_97
Styl który wypracował sobie Andrew Bird jest jednym z najbardziej charakterystycznych jakie znam. To w połączeniu z faktem, iż jest to artysta który poniżej pewnego poziomu po prostu nie schodzi, daje nam postać wybitną. Na swojej najnowszej płycie dalej kontynuuje to specyficzne, oparte na skrzypcach i gitarze (kolejność nieprzypadkowa) folkowe brzmienie. I choć nie jest to nic nowego, to utwory są na tyle mocne, że bezproblemowo się bronią. Solidna, porządna płyta. Fani wykonawcy nie będą narzekać, a i ogółowi wielbicieli ładnego grania z folkowym zacięciem powinno się podobać.

May 09 2012

0568_32bc

Grimes - Visions (2012)

Claire Boucher aka Grimes jest:
a) świetna
b) śliczna
c) świetna i śliczna
d) śliczna i świetna

A tak poza tym to tworzy rewelacyjną muzykę. Jej najwyższych lotów synthowe piosenki z dream popowymi echami i uroczym wokalem są kolejną muzyczną pozycją której można pozazdrościć Kanadzie. Są niesamowicie chwytliwe momenty, jest moc, a pomiędzy tym tony "po prostu" świetnej muzyki. Jeśli chcecie przekonać się jak brzmi post-internet (określenie autorstwa samej twórczyni), serdecznie polecam. Póki co tegoroczne top2.
Tags: grimes heima 2012
Reposted byheima heima

May 07 2012

Bardo Pond - Amanita (1996)

5483_76b5_97
Spierdalamy na pustynię

~John Quays

Christopher Bissonnette - In Between Words (2008)

5369_a472_97
Najlepiej dałbym tutaj pięć gwiazdek, lecz nie chcę się rozpływać w zachwytach. Prawdą jednak jest to, że jest to album naprawdę dobry i - co najważniejsze - klimatyczny, a o to głównie chodzi w ambiencie. Mamy tu do czynienia głównie z rozmytymi dźwiękami orkiestry i gdzieniegdzie przypadkowymi kliknięciami, czy zapętleniami. Jest dość mrocznie i depresyjnie, lecz jednocześnie dużo tu piękna.

~John Quays

Children's Hospital - Alone Together (2008)

5251_9f7e_97
Fani wszelkich dziwactw w muzyce się ucieszą - jest tego tutaj pełno. Od niepokojących ambientów z kobiecym głosem w tle, przez prawie-że industrial, aż do prostego napierdalania w gitary, bez zwracania uwagi na coś takiego, jak melodia. Na samotny wieczór przy wódce jak znalazł.

~John Quays

Abecedarians - Eureka (1986)

5154_a855_97
Nigdy nie sądziłem, że amerykańce potrafią zagrać równie klimatycznie, co The Cure, czy Joy Division - a tu taka niespodzianka. Klimatyczne syntezatory, niezły wokal i rozmyte gitary to recepta na dobry album.

~John Quays

May 03 2012

Промышленная Архитектура - Любовь и Технология (1988)

8248_4134_97
Syberyjski post-punk z dodatkiem elektroniki prosto z ówczesnych komputerów. Wokalista niedługo po nagraniu płyty popełnił samobójstwo. Słaba jakość, "dziwne" dźwięki, ale po 3 przesłuchaniach wszystko nabiera sensu, a ostatni utwór to majstersztyk, pomijając dziwny z początku głos wokalisty. Właśnie, wokal też jest mocno specyficzny, więc zapewne nie jest to album dla każdego; pozostałym, którym nie są groźne muzyczne wyzwania polecam.

~John Quays

April 16 2012

Adele - 21 (2011)

Ta recenzja nie będzie odkrywcza, ponieważ ów album również taki nie jest.

Ot, miła, przyjemna, spokojna, lekka płyta. Prawie-melancholijne kawałki przeplatają się z tymi szybszymi, które jeszcze niedawno można było usłyszeć w radiu. Oczywiście wszędzie sypią się nieoryginalne teksty o miłości/"miłości".

Weźmy takie Someone Like You. Jeszcze kilka miesięcy temu normalne było rozpaczanie przy tym kawałku nad swym życiem uczuciowym, nawet wśród studentów. Teraz już nikt o tym nie pamięta i nikt się do tego nie przyzna.

Annabel de Tosca
Tags: adele photon 2011

Pop. 1280 - The Horror (2012)

9925_2edd_97
Hałaśliwie, brutalnie, czasem elektronicznie. I nieco monotonnie, lecz doskwiera to w małym stopniu - chodzi w końcu o wyładowanie swojej agresji, a nie delektowanie się dźwiękami. I to się chłopakom udało.

~John Quays

La Sera - Sees the Light (2012)

9770_f7f0_97
Melodyjnie i nijako. Obiektywnie patrząc, nie jest to całkiem zły album, nic/nikt nie fałszuje, utwory jako-tako przemyślane. Brakuje dla mnie jednak "tego czegoś", w tym względzie chyba jedynie 2 utwory z końcówki się wybraniają - ale to chyba wina mojego eksperymentalnego gustu, fani ładnego grania mogą dać gwiazdkę więcej.

~John Quays

April 15 2012

0582_2856

Sigur Rós - Valtari (2012)

Jedna z najbardziej chyba oczekiwanych płyt roku i jednocześnie wielka niewiadoma - czy na dobre wyjdzie zapowiadany powrót do dawnego eksperymentalnego brzmienia? Odpowiedź brzmi: tak. Po dwóch dosyć wyraźnie radośniejszych i bardziej piosenkowych płytach to jest to czego twórczość islandzkiej grupy potrzebowała. Zmiana nie jest może jakaś rewolucyjna, ale wyraźna i nowa-stara formuła sprawdza się bardzo dobrze. Da się wyłapać momenty dla Sigur Rós bardzo charakterystyczne, niektóre nawet za bardzo - wydają się jak żywcem wyjęte z innych utworów. Słyszałem zarzuty jakoby była to płyta nudna i nużąca. Cóż, można to i tak określić. Jest rzeczywiście w miarę jednostajna, jednak przez to spójna i atmosferyczna, trzeba wczuć się w klimat żeby w pełni to docenić. Jest miło, jest ładnie, ale czegoś w tym wszystkim jednak brakuje. Mianowicie, nie ma jakiegoś "większego" momentu, jakiegoś podkreślenia, dopełnienia. Pozostaje niedosyt i lekkie rozczarowanie. Bez szaleństwa, ale uważam, że jest to całkiem udany powrót z porządną płytą.
Reposted byheimawatchmyback

Death Grips - The Money Store (2012)

4447_fea0_97
Jak zwykle przy zajebistych albumach, nie ma co się rozpisywać. Death Grips rok temu rozpierdolili konkurencję mikstejpem Exmilitary, a teraz wracają z właściwą płytą i równie, jak nie bardziej, świetnym materiałem. Jest mrocznie, chwytliwie, brutalnie, oryginalnie, świeżo, nawet tanecznie. Wszyscy mainstreamowi raperzy mogą się grzecznie schować, bo w porównaniu z DG, mają NAPRAWDĘ gówniane kawałki.

Teaching bitches how to swim

~John Quays
Reposted bybilus bilus

April 09 2012

Mooryc - All Those Moments (2012)

3782_1df4_97
Pierwsze EP wydane przez poznańskiego producenta muzyki elektronicznej. Rozgrzewa ciała ciepłymi rytmami idm, techno, momentami tez ocierając się o przyjemne ambientowe szumienie. Całość przypomina mi trochę dokonania berlińskiej sceny elektronicznej, ale czy to źle? Fajnie, że taka muzyka coraz częściej się pojawia na naszej rodzimej scenie muzycznej - i nie mówię tutaj o dubstepowych amatorach, tylko o prawdziwych wizjonerach wykładających w te elektroniczne dźwięki całą swoją duszę. Strasznie się tego przyjemnie słucha, wybrałbym się na koncert. 
I liked it.
Tags: mooryc bilus 2012

April 08 2012

Graham Coxon - A+E (2012)

3853_dc2b_97
Ani człowiek się spojrzy, a niecała godzina mija. Utwory są takie jaki dobry garażowy rock powinien być - potrafią porwać, jest pazur, jest energia. Niekoniecznie typowe dla tego rodzaju muzyki okazjonalne dopełnienie klasycznego gitarowego brzmienia syntezatorowymi dźwiękami stanowi ciekawy dodatek i o dziwo całkiem nieźle pasuje do całości. Zagrana może bez jakichś wielkich fajerwerków, ale bardzo solidna i przyjemna płyta.
Reposted byheima heima

April 07 2012

The Mars Volta - Noctourniquet (2012)

0371_25dc_97
Zespół ten był dla mnie kiedyś tak bardzo awangardowy i psychodeliczny iż nie sądziłem że ktokolwiek jest w stanie stworzyć coś bardziej eksperymentalnego. Było to około 5 lat temu. W tym czasie zdążyłem poznać ekipy które obniżyły atrakcyjność muzyki chłopaków z The Mars Volta. Jednak z całego szacunku dla tych dźwięków, które mi towarzyszyły przez jakiś rok nową płytę przesłuchałem. I jak wrażenia? No cóż, porządna. Nie jest to chaos do jakiego nas przyzwyczaili, na pewno też bardziej wyważona niż Octahedron, aczkolwiek da się czuć iż parę rozwiązań zastosowanych na ich dziele z 2009 roku rozwinęli. Sami też wciąż kombinują z chaotycznymi balladami i melodyjnymi refrenami z progresywną perkusją w tle sprawiając iż nowa płyta to po prostu porządne piosenki na poziomie. Nie zdziwię się, jak fani określą iż jest to jedna z lepszych płyt ostatnich lat. Mars Volta na spokojnie - jak dla mnie się sprawdza. 
Ocena: It was Okay. 

April 05 2012

Orbital - Wonky (2012)

2314_28e0_97
Miłe zaskoczenie, Orbital powraca w świetnym stylu. Ich tegoroczna płyta to istna uczta dla fanów elektroniki, a w szczególności tej niekoniecznie najnowszej. Bracia Hartnoll sięgają po wszystko to, co najlepsze w ich wcześniejszej twórczości, którą to zdobyli sobie tylu fanów, i uzupełniają to nieco świeższymi brzmieniami. Efektem końcowym jest ten różnorodny, a jednocześnie spójny album. Realizowane w rozmaitych stylistykach (mamy tu m.in idm, trance, współczesny synthpop i ślady dubstepu) utwory nieźle ze sobą współgrają i nie nużą. W którą elektroniczną stronę by się nie kierować, wychodzi to tym dwóm panom równie dobrze.
Reposted byheima heima
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.